Österreich  Deutschland  Česká republika   Magyarország   Slovensko  Россия  Türkiye  România   Ελλάδα

 
Witamy
News
Wydawnictwo
Leksykony Who is Who
Zasady działania
Prasa
Opinie
Praca w biurze

Od handlu żywnością po wydawnictwo adresowe

Gdy miałem 19 lat postanowiłem się usamodzielnić. Moją drogę ku samodzielności rozpocząłem od handlu artykułami żywnościowymi – przede wszystkim kawą i winem. Sprzedawałem wino w rejonach Vorarlbergu i Tyrolu na zasadzie sprzedaży bezpośredniej. Robiłem to tak długo, zanim do głowy nie przyszedł mi kolejny pomysł, który mógł zagwarantować mi zyski: sprzedaż zadrukowanego papieru. Dokładniej rzecz ujmując: sprzedaż informacji, które znajdowały się na tym papierze. Zasada była i nadal pozostaje bardzo prosta: przypuśćmy, że zaoferowałbym Państwu kawałek papieru, na którym znajdowałaby się dokładna instrukcja, jak stać się milionerem. Z pewnością taka kartka papieru byłaby dla Państwa warta 100 euro, nieprawdaż? Taki sam schemat przyniósł mi pierwsze duże zyski.

Zatem papier. Rozpocząłem pracę jako jednoosobowe wydawnictwo i sprzedawałem kalendarze imprez w Wachau i Burgenland. Po nabyciu doświadczenia odważyłem się na kolejny krok – założenie wydawnictwa książek adresowych. Swoją działalność rozpoczynałem, mając tyle pieniędzy, ile ma w tej chwili w kieszeni chyba każdy z nas: miałem dokładnie 400 ATS (dzisiaj 29 euro). Po dwóch tygodniach działalności miałem już 15 000 ATS (prawie 1100 euro), po kilku następnych dysponowałem już kwotą 90 000 ATS (prawie 6600 euro), a po upływie niecałego roku moja firma działała już w całej Europie, w Kanadzie, w Azji i Australii. 

Zapytacie Państwo, jak to możliwe? Po prostu: miałem pomysł, byłem gotowy na całkowite poświęcenie pracy i starałem się redukować wszystkie najistotniejsze koszty. W moim przypadku były nimi przede wszystkim opłaty pocztowe. Zorientowałem się, że są one bardzo zróżnicowane w różnych krajach. Na przykład Poczta Hiszpańska pobierała mniejszą opłatę za list wysyłany za granicę niż Poczta Austriacka za list wysyłany wewnątrz kraju. Stałem się więc międzynarodowym klientem poczty. Przesyłki reklamowe na teren Europy wysyłałem z Hiszpanii, wysyłki materiałów dla Azji i Australii dokonywałem za pomocą Poczty Tajlandzkiej – możecie mi Państwo wierzyć, że przy liczbie 100 000 przesyłek takie postępowanie bardzo się opłacało. A co najbardziej interesujące – poza mną nikt nie wpadł na ten pomysł. Wydaje mi się, że dla większości ludzi takie postępowanie było po prostu zbyt męczące! Byłem więc jedynym człowiekiem, który był gotów zamęczać celników ogromną liczbą przesyłek lub pracować w Bangkoku w porze deszczowej i ryzykować, że za chwilę wszystkie 100 000 kopert może zamoknąć. Sukces dodawał mi sił i utwierdzał w przekonaniu o słuszności moich poczynań: jeden lot z przesyłkami do Tajlandii przyniósł mi oszczędności w wysokości ponad 80 000 ATS (5800 euro). 

Nie chodziło mi tylko o oszczędność pieniędzy, lecz przede wszystkim o oszczędność czasu. Aby móc znacznie szybciej produkować książki, ich skład już wtedy odbywał się za pomocą komputera, a powielane były na wysokowydajnej drukarce, wartej wtedy ponad 2 miliony ATS (145 400 euro).  

dalej...

 

Who is Who Shop
Wyspa
Panel klienta
Opublikowanie biografii
Praca w Who is Who
Linki
Impressum

Powrót

Homepage

CMS: gammanet web kameleon